LENA PELOWSKA

dojrzałość

















zerwana z gałązki w dzień zbierania plonów
pękata słodka naświetlona słońcem i armadą gwiazd
rzuca smukły cień na kliszy w jego głowie

dojrzałość we dwoje ma smak poranków
zapadających wieczorów i urwanych świtem nocy
pełnia występująca z brzegów rozstępujący się świat

niczym czerwone morze od krwi pulsującej w skroniach
słowa są tak ubogie przy muzyce strun
dwu sprzęgniętych oddechów


Brak komentarzy: