LENA PELOWSKA

Na plaży


Dobrze wiesz że ten wiersz mogłam napisać tylko ja
Czekał i pęczniał aż pękł na dwoje i rozwarł bramę

Stoimy w zawieszeniu nad pienistym szumem
Grzebiąc czubkiem butów w stercie białych muszli.
Tu gruz, skrawki grzechów i grzechotki kościane
A tam klaszczące pod butem trawy i morskie dzieci

Jesteśmy dziedzicami tej krainy
Oddajemy się sobie wzajemnie
Jako Bóg Ojciec i Matka Ziemia

Chmury spływają z wolna pod linię horyzontu
I zamykają okno nieba byśmy mogli od-począć
To wielkie dzieło które czeka nas jutro

Brak komentarzy: