LENA PELOWSKA

Marcjanna i panie z dziekanatu

na papierosie odbija się krew szminki
to nie mogą być dobre usta
myśli Marcjanna

tak smakują kostki przekupnej czekolady
i tak grzechoczą kości indeksów
rzucone na stół w nieładzie zanim
przystąpią do segregacji wedle alfabetu
niesfornych studentów 
studentki zaś na skraju regału
tuż u wylotu

ptaki śmigłe nauk ścisłych
w obcisłych golfach naciąganych na usta
ich dziewiczy róż smakuje i całkuje
a to za wiele różniczek do przełknięcia

paniom z dziekanatu o czarnych szponach
wydrapujacych spinacze z dna szuflady nicości 
mówią stanowcze 'nigdy więcej wojny!' 
jest gdzieś kres w tej nieskończoności

panowania nad losem
kwiatów polskiej nauki
w wazonie z kaszubskim wzorem

Brak komentarzy: