Spędzanie snu z powiek
Wczesnym świtem jest nieprzytomna
I pozdrawia cały świat kichaniem
Łąki pełne ziela i ropuch
Z Dolnego Miasta
Przynoszą jej małą śmierć
W postaci astmy
Ale i tak biega tam co wieczór
Cykady i cynobry nieba
Syriusze i świtezie fortecznych fos
Oby się nikt nie zwiedział
O tych miastach poległych w gruzach
Na obrzeżu ludzkich osiedli
Żeby się tylko nikt nie zwiedział
Bąble po komarach i gzach
Nakładają się jedne na drugie
Pomaga maść z mentolu i chłód scyzoryka
Marcjanna zagłębia się po rękojeść
W chrupiącym chlebie
Chlupie zbożowa kawa w termosie w kratę
Przez słomkowy kapelusz
Świat zdaje się tracić swój wojenny sens
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz