LENA PELOWSKA

kosmos 2

Lecą...

Lecą dni miesiące lata

Miasta dawno zostały w tyle

Wszystkie wioski pola i lasy

I doliny żyzne z potokiem 

barwnych kwiatów


Jest sam lot

Jest esencja lotu 

Bez świstu bez polotu

Bez niedopowiedzeń 

Jest jak jest

 

Trzeba było się odezwać 

Kiedy wysoka komisja 

Zadawała sakramentalne pytania

Zanim hostia wpłynęła do ust

Zanim padł bastion wątpliwości 

I utoczył krople krwi 

na umowie dożywotniej

Lub dośmiertnej 


Teraz jest lot

Odlot w nicość Przelot 

lepiej spoglądać w niebo 

Które nie daje błękitu lecz spogląda na nas

Okiem czerni

Otchłań tej czerni śmieje się z nas 

Bezdźwięcznie 

Bezgłośnie

Bezlitośnie


Brak komentarzy: