Lecą dni miesiące lata
Miasta dawno zostały w tyle
Wszystkie wioski pola i lasy
I doliny żyzne z potokiem
barwnych kwiatów
Jest sam lot
Jest esencja lotu
Bez świstu bez polotu
Bez niedopowiedzeń
Jest jak jest
Trzeba było się odezwać
Kiedy wysoka komisja
Zadawała sakramentalne pytania
Zanim hostia wpłynęła do ust
Zanim padł bastion wątpliwości
I utoczył krople krwi
na umowie dożywotniej
Lub dośmiertnej
Teraz jest lot
Odlot w nicość Przelot
lepiej spoglądać w niebo
Które nie daje błękitu lecz spogląda na nas
Okiem czerni
Otchłań tej czerni śmieje się z nas
Bezdźwięcznie
Bezgłośnie
Bezlitośnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz