płynęła
od samego poranka
w rozkołysaniu
letniej sukienki
rozwiane włosy
kładły się
niesfornymi pasmami
na obie busole
gdy wiatr
napinał jej białe żagle
trzymała kurs
na południe
czas sjesty przeszedł
wraz z cieniem
wzdłuż opalonych
nóg
rozpływała się
w wieczornym śmiechu
uciekając za próg
sypialni
aż oparta
kącikami ust
o dwie poduszki
utonęła we śnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz