LENA PELOWSKA

syrenka

płynęła
od samego poranka
w rozkołysaniu
letniej sukienki

rozwiane włosy
kładły się
niesfornymi pasmami
na obie busole

gdy wiatr
napinał jej białe żagle
trzymała kurs
na południe

czas sjesty przeszedł
wraz z cieniem
wzdłuż opalonych
nóg

rozpływała się
w wieczornym śmiechu
uciekając za próg
sypialni

aż oparta
kącikami ust
o dwie poduszki
utonęła we śnie

Brak komentarzy: