z prochu powstałaś
i w proch się obrócisz
za jeden rok saturna
pierścienie u twych rąk
ciążą srebrem i złotem
w sekretny złożone sejf
nigdy nie będą wybiegać
na rozdwojenie twoich dróg
dzieci i nierozważni rowerzyści
nie dotkniesz stopą smutku
nad chmurami by potem spać
w podniebnych schroniskach dusz
nie pacniesz pałeczką dobrej nadziei
malca w schronisku dla ubogich i krewnych
nie spojrzysz w głębię szafirowych oczu
nie ujrzysz swojej gwiazdy na niebie
przez żaden z najdroższych teleskopów
skrywa swe przepowiednie dla bogaczy z miasta
jedynie twój biały śmiech perlić się będzie
w nieskończoność czarnego nieba bez miłości
a saturn będzie przyspieszać i przyspieszać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz