LENA PELOWSKA

panna sobota

sobota.
dzień zmiany pościeli, prania kota, mycia rąk.
jesteśmy tacy ranni przed przebieżką,
spulchnieni ciastem drożdżowym.
pachniemy długim snem.

sobota.
wchodzi w krew. zmiana pościeli jest rutynowa.
zaczynamy od nowa z nową troską
ale nie wyciągamy jej za szybko.
jest asem w rękawie wieczorowej sukni.

sobota.
naczynia zmywam niedobudzona.
czasem trwam tak do następnego poranka.
są sprawy które obchodzą się bez nas.
po co aż tylu świadków?

któregoś ranka
skończy się wszystko zmianą pościeli.

1 komentarz:

Izabela pisze...

najlepszego w nowym roku zapraszam http://poeta112.blogspot.com