LENA PELOWSKA

rozżalona poetka

wyrwała się z winorośli
jeszcze z liśćmi we włosach
wbiegła do stawu
bosa

po co do kogo za kim
nie pytał nikt
nie mówiła

a potem słońce zaszło bielmem
jesień żółcią się zaciągnęła
splunęła mżawką
w środek ud

płód
najukochańsze dziecko

zostało na wieki
gdzieś na dnie
wylewnej

poetyki

Brak komentarzy: