Marcjanna znika siebie
wessała ją ta jesień całkiem
a zima dokonała reszty
mówiła że będzie twarda
i rzeczywiście była
zmarzła na kość
już pierwszej nocy
od rana nie przyjmuje do siebie
raczej oddaje - ujmując sobie
a nawet czyniąc wyrzuty
nie ma jej w domu
dla nikogo - gdzieś jest
ale to lata świetlne stąd
tkwi pewnie w czarnej dziurze
naciąga na nią kołdrę w zygzaki
kluczy palcem po pościeli
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz