LENA PELOWSKA

Marcjanna się modli


Marcjanna jest religijna
Ale nie uprasza Ojca Niebieskiego
O ziemskie sprawy, wcale nie...
Ona żąda tego co wielkie i niedostępne
Naiwność przerasta
Gmach gotyckiej katedry
I za to właśnie Bóg ją kocha

Mówi do Niego -
Chcę zobaczyć jaki naprawdę jest świat -
I Bóg czyni z niej fizyka
A ona spogląda w czarne dziury
Dłubie w nich strumieniem fotonów
Wyciąga na światło gwiazd
Boskie tajemnice...

Albo też mówi -
Boże, napełnij mnie swoją siłą -
I brzmią w niej odtąd 
Struny rozedrganych atomów
Gluony kleją się w czułych uściskach
Zwijają w pętle i mienią kolorami
- Marcjanna czuje że żyje

Albo prosi Boga o zdrowie
Po czym Bóg sprawia
Że codziennie rano
Staje się małym dzieckiem
Ze strzałką czasu jak z grzechotką
To w prawej to w lewej ręce
Staje na nogi i rusza z fotonem światła
W podróż stąd do nigdzie


Brak komentarzy: