Poranek dnia trzeciego
Nie każdy Jezus zmartwychwstaje
Po Heńku słuch zaginął
Marcjanna skrapla bazie
W srebrną stearynę
I wlewa do słoiczków
Będzie na przyszły rok
Jeśli się nie potłucze
Będzie tak kilka lat
Ścierać kurz i przesuwać półki
Potem przyjdzie wiosna
Wyjdzie w świąteczny czas
Dotknie uciekającego królika
I przemieni się
Wewnątrz
Czarnej dziury
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz