LENA PELOWSKA

iskra

spijasz słowa z jej ust tak się tego wstydzi
jest zwykła jak zwykła jest dzikość jej serca

zamyka z trzaskiem drzwi do książek dla niej
bo piszą nowe by szła po nich jak po sznurku

nie umie sama spać myśli plączą się w pierścienie
włosów spływają brzegiem łóżka gdy patrzy w sufit

jak iskra gaśnie co wieczór by wzniecać ogień
o poranku i wstydzić się białego świtu

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

jedno tylko slowo mi nie pasuje, ale to nie mój wiersz ...pozdr x

Anonimowy pisze...

Które słowo? :o) Dziękuję za czytanie. L.

Anonimowy pisze...

'iskra nigdy dwa razy nie spłonie ze wstydu ' pozdrawiam Cie . x