małe dziecko we mnie płacze za lalką
myśli o sobie spłoszona Marcjanna
nie dorasta do swoich czarnych warkoczy
rozrzuca je dokoła włos po włosie
w popłochu za umykającą młodością
myślałby kto że właśnie ona się nie boi
bo niczego nie można jej zabrać
wolność w furkocącej spódnicy
choć spódnicy wolałaby nie oddawać
straszne jest to o czym piszą
w wielu tomach poezji i prozy
ciągle nie dość dobrze ciągle na nowo
budzi się z płaczem w środku
nosi go tuli koi białą herbatą
ja zawsze będę z tobą
nic się nie martw mała
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz