kiedy piszę wiersze
słowa wypełniają nam przestrzeń
składają swoje cielska
na cienkiej warstwie bieli
jest granatowa żyłka
co biegnie i pulsuje wodą
rozbryzguje o krawędź
kredowej kartki
jest różowa wstęga
co pachnie leśną łąką
kwiatami z bukietu
a trochę rozbieloną krwią
jest plama nasion
z czarnymi oczkami kijanek
biegają jak oszalałe
aż zastygają w pozie snu
jest kula pomarańczy
skrapiająca nas piżmem
w pierwszych święceniach
przedwczesnego lata
jest kruszony liść
ze słoty i marmuru
z pancerzy chrząszczy
i pustych obietnic
kiedy piszę wiersze
słowa wypełniają
nam pory roku
i żyły
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz